Lista, która zmieniła moje życie. Olivia Beirne.

tłumaczenie: Xenia Wiśniewska

Mamy sobotę, a sobota to doskonały czas na wyznania, dlatego podzielę się z Wami moim sekretem – nie przepadam za powieściami obyczajowymi. Jeżeli nie przeklikaliście jeszcze do poprzedniej karty i nadal się kolegujemy, to pozwólcie, że Wam się wytłumaczę.

Chyba nie potrafię traktować literatury jako prostej, odstresowującej przyjemności. Może bierze się to stąd, że czytanie raczej nie kojarzy mi się z uczuciem odprężenia. Bardziej za to wiąże się z powieścią Dostojewskiego, w której stroniący od higieny osobistej, ubogi bohater przypadkowo roztrzaskuje czaszkę lichwiarki kilkunastoma ciosami. Nie są to zbyt relaksujące doznania dla czytelnika, a tym bardziej dla bohatera – o samej lichwiarce nie wspominając.

Ale – od każdej reguły musi być jakieś odstępstwo. I wśród obyczajówek raz na jakiś czas pojawi się perełka. „Lista, która zmieniła moje życie” zdecydowanie okazała się taką książką.

Kocham jej główną bohaterkę – Georgię. Między innymi dlatego, że mamy jeden mózg. Jej dwudziestokilkuletni umysł jest udręczony absurdalnymi lękami. Rzecz jasna, biorą one swoje źródło w niskim poczuciu własnej wartości i doświadczeniu życiowym równym zeru.

Doba ma dwadzieścia cztery godziny, a Georgia martwi się i wstydzi przez co najmniej dwadzieścia z nich. Wyobraźnia podsuwa jej przy tym bardzo plastyczne scenariusze. Sądzi na przykład, że poranny jogging niemal na pewno skończy się brutalną napaścią, więc lepiej nie biegać wcale 😂. Gdyby Georgia wsiadła do autobusu, to na pewno ona okazałaby się człowiekiem z liściem na głowie. Tak bardzo jest niepewna swego i brak jej odwagi w spełnianiu marzeń.

Poza tym jest uroczym, błyskotliwym stworzeniem. Przygotujcie się na to, że czytając, będziecie śmiali się w głos. Gdybym miała naszą bohaterkę umieścić w jakiejś wyściełanej, wygodnej szufladce, to na etykiecie napisałabym „Bridget Jones – 25-30 rok życia” 😊😉.

Jest w tej powieści trochę lukru i „zupełnie niespodziewanych zbiegów okoliczności”, ale w końcu za to kochamy fikcyjne historie.

Z drugiej strony, jak we wszystkich powieściach z serii Mała Czarna, słodycz komedii została tu zrównoważona goryczą prawdziwego życia. Młoda rysowniczka nie żyje więc sama w modnej dzielnicy i designerskim mieszkaniu, tylko oszczędza na masło i szampon. Jej bliscy chorują, a rodzice narzekają i są nadopiekuńczy. Równowaga proporcji między romantyzmem a codziennością zostaje w ten sposób zachowana.

Jeśli kochacie humor lub powieści obyczajowe – Bibliotekara poleca. Jeśli do obyczajówek z różnych względów nie możecie się przekonać „Lista, która zmieniła moje życie” powinna być w sam raz na początek.

Bibliotekara

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *