Dodaj do znajomych. Zuzanna Łapicka.

 

Dziś o tym, dlaczego lepiej nie żenić się z Kmicicem. Jeśli mieliście w planach, to ten wpis okaże się niezwykle pomocnym ostrzeżeniem. Jednym słowem – nie ma za co.

Tak się dziwnie składa, że Zuzanna Łapicka należy do specyficznego świata, który w książce nazywa „naszym środowiskiem”. Szczerze mówiąc, na początku trochę się zżymałam i byłam – delikatnie mówiąc – niechętna. „To środowisko” to największe tuzy kina i szklanego ekranu, wybitni pisarze i plastycy. Miałam jednak wrażenie, że czasami to też ludzie, których jedyną zasługą jest dobre urodzenie lub „bywanie” na obiadach u tych bardziej znanych. Nie można tutaj pominąć  mającej długoletnią tradycję profesji, jaką jest bycie niezbyt znaną żoną przy bardzo znanym mężu. Za to powinni z miejsca dawać Virtuti Militari. I zgadzałoby się, bo to zwykle pośmiertne odznaczenie, a bycie żoną bardzo-znanego-męża to prawdopodobnie bardzo-wycieńczająca-sprawa. Trochę mi to wszystko trąciło myszką* i snobizmem.

Mogłabym się wyzłośliwiać naprawdę długo, ale ponieważ w modzie jest bycie człowiekiem samoświadomym**, muszę się przyjrzeć źródłom mojego jadu. Mają swoje ujście w jednym z najbardziej żyznych i nieprzepranych miejsc ludzkiej natury – w zazdrości. O znajomość z Przyborą, Osiecką i Jandą. I z wszystkimi innymi, genialnymi, którzy w ciągu dekad podobali się widzom. 

Dodaj do znajomych” to wspomnienia napisane z niezwykłą lekkością i swadą. Nie mogło być inaczej. Łapicka bywa dosadna, ale udaje jej się pozostać dyskretną. Na odpowiednim etapie należy wręczyć tę książkę dzieciom i w dolarach płacić za każdą przeczytaną stronę. To jedyny sposób, żeby dowiedziały się, jak wyglądała nasza planeta i jej mieszkańcy przed rokiem dwutysięcznym. W końcu ja sama nie poznałam świata, gdzie nie wszystko było w HD i nie wszyscy mieli nielimitowany dostęp do sieci, a niektórzy to podobno nawet nie mieli paszportów.

* Biedna myszka. Wy też zawsze wyobrażacie ją sobie za starą kurtyną z pluszu? Opiera pazurki o zakurzone, teatralne deskach, a plusz przytrzymuje łapką i ….dobra, nieważne. Nie było kwestii.

**Nie mam pojęcia, co to znaczy i raczej nigdy się nie dowiem. Przynajmniej wolałabym, żeby tak pozostało.

 

Bibliotekara

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *