Barbara Hulanicki. Ważne jest tylko jutro. Judyta Fibiger.

 

Chociaż do tej pory bawiliśmy się raczej w „literackie hot or not”(zaznaczam, że nie ja wymyśliłam ten porywający slogan), dziś czas na poważną rozmowę o tym, co jest cool i trendy w świecie mody.

Nawet jeśli interesujecie się historią mody, istnieje spora szansa, że słyszycie nazwisko Hulanicki po raz pierwszy. Hulanicki to polska projektantka mody, która tuż po II wojnie światowej wyjechała do Londynu, gdzie w 1964 roku, przy Abingdon Road założyła Bibę – pierwszy sklep z fast fashion, modą sieciową. Dzisiaj trudno w to uwierzyć, ale w zamierzchłej dekadzie lat 60 na świecie nie istniały galerie handlowe. A ludzie żyli i oddychali nieświadomi prawdziwej rewolucji kulturowej, jaka ich czeka. Wiem, szokujące. Ale prawdziwa groza ogarnie nas, jeśli uściślimy, że świat bez galerii handlowych był światem bez H&M, Zary czy Top Shop. Tu proszę o wers ciszy na cześć tych kreatorów masowej wyobraźni.

 

Londyn, 1967, Trafalgar Square, źródło: isabelcostasixties.tumblr.com

Nasza opowieść zaczyna się wraz z początkiem lat 60. Dziewczyny skracają swoje spódniczki, a Beatelsi i Stonesi zaczynają grać jak trzeba. Tutaj pozwolę sobie zaznaczyć, że nie poświęcę reszty notki na spór o to, który zespół jest bardziej cool i dlaczego***. Kształtuje się klasa średnia, młodzi ludzie stanowią ponad połowę społeczeństwa, a w dodatku bardzo szybko zaczynają zarabiać własne pieniądze. Za które, podobnie jak młoda Hulanicki, nie mogą nic kupić.

Nikt nie oferuje taniej, ogólnodostępnej mody, która w dodatku odpowiadałaby ich gustom i zmieniającemu się duchowi czasów.

Wtedy właśnie Hulanicki decyduje się na otwarcie Biby, a jej projekty stają się głosem dekady. Zapotrzebowanie jest tak duże, że rzeczy Biby niemal same znikają z wieszaków. Kilka lat później rozwijająca się firma otworzyła sklep Big Biba. Siedmiopiętrowy, wielki dom handlowy przy Kensington High Street, gdzie można było kupić dosłownie wszystko. Ubrania, kosmetyki, a nawet żywność i wszystkie elementy wystroju wnętrz. Biba zaczęła dyktować trendy i stała się nie tylko modowym, ale także towarzyskim fenomenem. Sklep odwiedzali między innymi: księżna Anna, Barbra Streisand, Twiggy, Mia Farrow, Frank Sinatra, Marcello Mastroianni czy Brigitte Bardot.

***Bo wiadomo, że to byli, są i zawsze będą Stonesi.

Zaprojektowane przez Barbarę logo Big Biby, odpowiadające poszczególnym działom olbrzymiego sklepu.

Co zadecydowało o sukcesie Biby? Przede wszystkim niezwykły gust i styl Barbary Hulanicki. Jej wyobraźnię ukształtowały wytworne, szykowne lata 30 i sposób, w jaki ubierały się jej matka i ciotka. Stąd miłość do art déco. Do połączeń złota i czerni, ostrych linii, szlachetnych jedwabi i zwierzęcych wzorów, które kojarzą się ze światem Wielkiego Gatsby’ego.

Bez Hulanicki nie istniałaby mini, powłóczyste sukienki lat 70, ani total style czy matchy matchy. Dziś w jednym kolorze nie nosi się nikt poza polskimi celebrytkami, ale wtedy był to ostatni krzyk mody.

Na prostotę i elegancję projektów Hulanicki wpłynął też styl Audrey Hepburn. Hulanicki od zawsze była kinomanką, a kiedy jako nastolatka po raz pierwszy obejrzała „Sabrinę”, wiedziała jak będę wyglądać jej projekty i rysunki. Audrey Hepburn wystąpiła w „Sabrinie” w kultowych kostiumach zaprojektowanych przez Huberta de Givenchy. Dziesięć lat później ubierała się w sukienki z katalogów Biby.

Sabrina, 1954, Audrey Hepburn, Humphrey Bogart, William Holden. Reż. Billy Wilder.

Historia Hulanicki, poza spektakularnymi wzlotami, to także zapis wielu życiowych zakrętów i porażek. Jak choćby upadek Biby i utrata marki w połowie lat siedemdziesiątych. Ale ten i wiele innych wątków możecie odnaleźć w książce. 

Ważne jest tylko jutro” to zapis niezwykle ciekawej biografii, podany w formie świetnie przeprowadzonego wywiadu. Fibiger udało się stworzyć spójny i intrygujący portret Barbary Hulanicki. To książka o sile woli, pasji i talencie kobiety, która pracy poświęciła całe swoje życie. To także wspomnienie o czasach, kiedy nawet moda masowa była oryginalna, a wzornictwo dużo ciekawsze niż dzisiaj.

Barbara Hulanicki

Książka zdecydowanie nie jest kolejnym, jednym z wielu nudnych wydawnictw o modzie. Dużo bliżej jej do literatury niż folderu reklamowego. Postarano się przy tym o to, aby rysunki i zdjęcia Hulanicki zostały wydane w dobrej jakości oprawie graficznej. Dzięki temu, wywiad przypomina mini album, a jego czytanie i przeglądanie dało dużo radości moim krótkowzrocznym oczom. „Ważne jest tylko jutro” będzie doskonałą opcją, jeśli potrzebujecie lekkiej, przyjemnej, a przy tym niegłupiej lektury. Nie ważne, czy pod pojęciem wieczorowego stroju kryje się dla Was wyłącznie welurowy dres, czy jesteście fashionistkami lub szafiarkami, czy też może cierpicie na jeszcze inny rodzaj zaburzeń – dobrze jest sięgnąć po biografię Hulanicki i przenieść się w swingujące lata 60.

 

Bibliotekara

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *