Trudne sprawy, czyli Fiedorczuk, Halber i reszta.

 

Stanisław Wyspiański, Macierzyństwo, 1905, Muzeum Narodowe w Krakowie.

Czasami bywa tak, że – jak mawia moja bardzo dobra znajoma – życie chłoszcze. I choć zwykło się sądzić, że nie oszczędza nikogo, to jednocześnie trzeba przyznać, że nad niektórymi znęca się z wyjątkowym zacięciem. Weźmy choćby bohaterki pięciu wybranych przez Bibliotekarę powieści. Znajdziemy pośród nich: alkoholiczkę, narkomankę, oddaną a niekochaną matkę i żonę, kobiety w depresji, wyczerpane macierzyństwem, niekochane przez własnych rodziców. Czasami życie chłoszcze – serio, serio.

Łebki od szpilki

Wygrzebałam „Łebki” na którychś z kolei, haniebnych łowach w kameralnej księgarni. Księgarnia i tak szybko wydała się Bibliotekarze zbyt modna i nowoczesna, więc sięgnęłam po książkę o tytule i okładce, których nie znałam z kolorowych ofert o nowościach „utrzymujących w napięciu do ostatniej strony”. I opłaciła się moja brawura na biblioteczną skalę. I historia okazała się mocna i poruszająca. I język był oryginalny, potoczysty, błyskotliwy. Wyobraźcie sobie, że jesteście w nieudanym związku i zostajecie mamą dwóch maleńkich dziewczynek, a dzieci bardzo szybko zaczynają różnić się od rówieśników. Kolejne diagnozy okazują się błędne, a Wasze dzieci przestają się rozwijać. Nie możecie sobie wyobrazić? To przeczytajcie. „Łebki” zdecydowanie zasługują na uwagę szerszego grona czytelników. Polecając, pozwolę sobie na żarcik w komercyjnym stylu: ta historia Was przyszpili.

Jak pokochać centra handlowe

Jednoznaczna opinia na temat tej książki to dla Bibliotekary nie lada zadanie. Z tego co słyszałam, ludzie inteligentni zwykli określać taki stan ambiwalentnymi uczuciami. Takie są też wrażenia Bibliotekary – ambiwalentne. Z jednej strony, chwała Fiedorczuk za to, że opisuje zjawiska i problemy do tej pory w literaturze przemilczane, nieatrakcyjne i lekceważone. „Jak pokochać…” koncentruje się wokół kwestii depresji, w tym depresji poporodowej oraz trudów macierzyństwa. Fiedorczuk – jak nikt dotąd – krzyczy, że to orka na ugorze. Z drugiej, mnóstwo krytyków kręci wybrednymi noskami, twierdząc, że przyznanie Paszportu Polityki powieści napisanej „taką” polszczyzną jest zastanawiające. Bibliotekarze nie przeszkadza współczesny język książki. Przeciwnie, docenia oryginalność frazy. Bardziej smuci mnie pseudonaukowa dyskusja z pogranicza socjologii i kulturoznawstwa, jaka toczy się wokół książki. Najchętniej zabiera w niej głos sama Fiedorczuk i tutaj pozwolę sobie na cytat:

Sieciówki od dyskontów różnią się jednak przede wszystkim tym, że uczestniczenie w zakupach w sieciówce ma aspekt performatywny. W mojej książce znajduje się rozdział o takim popularnym domu towarowym z odzieżą, gdzie bohaterka przymierza różne wersje siebie. To moja fabularna konstatacja, że w kulturze znajdujemy się teraz w takim momencie, że świat stał się dla kobiet pewnego rodzaju przymierzalnią – możemy do swojej kobiecości podchodzić bardzo elastycznie.”

Aha. Jeśli komuś przychodzi do głowy jakaś interpretacja tej fabularnej konstatacji, proszę o kontakt…

Najgorszy człowiek na świecie

Książka Halber zasłużyła sobie na podtytuł „Najgorszy człowiek na świecie, czyli jak Małgorzata Halber została ulubienicą tłumów„. I bardzo słusznie :). A teraz krótka informacja dla tych, którzy rzadko zaglądają do gazet albo też skrzętnie omijają w nich dział o szumnej nazwie „kultura”. „Najgorszy człowiek…” to powieść o problemie uzależnień. To historia alkoholiczki i narkomanki obrazująca ogólny mechanizm, jaki rządzi uzależnieniami. A uzależnieni jesteśmy niemal wszyscy…Równie mocno, co na uzależnieniu i procesie z niego wychodzenia, koncentruje się Halber na jego przyczynach. Na naszych lękach, kompleksach, nadmiernej ambicji, braku bezpieczeństwa, etc.

Halber pisze:

„KAŻDY SIĘ WSTYDZI.

KAŻDY SIĘ WSTYDZI TRZECH RZECZY.

ŻE NIE JEST ŁADNY.

ŻE ZA MAŁO WIE.

I ŻE NIEWYSTARCZAJĄCO DOBRZE RADZI SOBIE W ŻYCIU.

KAŻDY.”

To jest ten moment, w którym można śmiało i skrzętnie w myślach skłamać, mówiąc sobie: „mnie to nie dotyczy”.

Choć Halber raczej nie zostanie klasykiem literatury, to „Najgorszy…” zdecydowanie należy do powieści ważnych i potrzebnych, a także mocnych, sprawnie napisanych. Ale do przeczytania chyba nikogo nie trzeba zachęcać.

Tak jak do oglądania Bohatera, którego wklejam tutaj, bo go nawet lubię. A co.

Kobieta, która przez rok nie wstawała z łóżka

tłumaczenie: Adam Pluszka

To miała być zabawna książka na wakacje. Po autorce przygód Adriana Mole’a można się przecież spodziewać błyskotliwości i wspaniałego poczucia humoru. I tym razem jest inteligentnie, ale już nie tak wesoło.Tytułowa kobieta kładzie się do łóżka w dniu, w którym jej dzieci wyruszają do collegu, a ona postanawia tym samym zakończyć trwające niemal dwadzieścia lat pasmo pańszczyzny na rzecz potomstwa oraz męża-naukowca. Okazuje się, że jej – oparte przecież na bezinteresowności -relacje z bliskimi szybko ulegają ochłodzeniu. Wspaniała lektura dla wszystkich tych, które mają ochotę w końcu się położyć. A także dla tych, którzy do tej pory nie wiedzą, z której szafki ich mamy, babki i siostry dwa razy do roku wyjmują święta.

Mary Rose postanawia żyć

Powieść Anna-Marie MacDonald to prawdopodobniej najcięższe działo w tym, i tak dość przyciężkawym, zestawieniu. Tytułowa

tłumaczenie: Jolanta Kiełbas

Mary Rose boryka się niemal z wszystkimi wymienionymi do tej pory problemami. Jest pełnoetatową mamą, która zrezygnowała ze swojej kariery zawodowej, podczas gdy partnerka bohaterki odnosi kolejne sukcesy. Powieść o wyrzeczeniach, depresji, frustracji, macierzyństwie i tolerancji. A także o mrocznym dzieciństwie Mary Rose, które jest chyba najciekawszym wątkiem powieści. Nie jest to kolejna płytka, naiwna powieść obyczajowa i warto zwrócić na nią uwagę przy następnej wizycie w bibliotece czy księgarni. Bibliotekara będzie powracać do ciekawej, wartościowej „Mary Rose postanawia żyć”.

Bibliotekara

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *